GRY

środa, 29 czerwca 2016

28.06 bilans

Heey.
Wczoraj miałam przytłaczający dzień. Dowiedziałam się w esach od "kolegi" Kamila, że Kamil awansował z kimś tam i ma inną pracę, wróci za miesiąc. Mam miesiąc długiej, ciężkiej walki. Jeżeli Kamil naprawdę za miesiąc wróci to w tym czasie chcę schudnąć do 62/63 kg. Dziś rano na wadze było 67.5 kg.Wracam do formy. Chciałabym móc wyjechać razem z nim tam, mieć go przy sobie. Wiedzieć co się z nim dzieje... a tak po prostu głupie myśli przychodzą mi do głowy. Już sama nie wiem w co mam wierzyć ... Mam totalną pustkę w sercu i umyśle. Wczorajszy bilans był w miarę spoko, nie przekroczyłam 1000 kcal. Trochę jezdziłam na rowerze, a resztę dnia przespałam. Po prostu nie widzę sensu w tych wakacjach. Sama je spędzam wraz z Sandrą... A ja chcę do Kamila... Pisałam dla jego "kolegi" wczoraj, że zatęsknię się na śmierć za Kamilem i nie wytrzymam tyle czekania. Zmarnuję miesiąc wakacji na odliczanie dni do przyjazdu Kamila. Potrzebuję się zakochać w kimś innym, muszę odejść od Kamila bo tęsknota za nim mnie wyniszczy. 

Bilans 28.06
2 porcje frytek (?) ok. 660 kcal
2 kromki chleba 140 kcal, masło 30 kcal, 2 plastry sera 120 kcal

Razem 950 kcal 


poniedziałek, 27 czerwca 2016

#Wróciłam. 27.06. (mam niebieskie włosy)

Witam po długiej przerwie.
Musiałam odpocząć. Przez codzienne pisanie i tak zawalałam.

Dni Gminne to był największy koszmar w moim życiu.Najgorszy dzień pełen płaczu, nerwów i stresu. Nie wiem już co myśleć. On twierdzi co innego, moja przyjaciółka Sandra ma inną wersję, potwierdzającą moje fakty. Oczywiście Kamila nie było na tej imprezie gminnej. Padał deszcz, grzmiało. Ten dzień był dla mnie przygnębiający. Wyszykowałyśmy się na tą imprezę, poszłyśmy same. Coś podkusiło mnie żeby Sandrę popytać o wygląd, zachowanie jakie miał "kolega" Kamila kiedy widział się z nią 4 miesiące temu. Wszystko wskazywało na Kamila... tak jakby to "on" był tym kolegą... On zarzuca mi, że mam coś z "główką" po tym jak zaczęłam z wielkim żalem pisać do niego wylewając swoją rozpacz w esemesie do niego i wyzywając go od różnych. Napisałam mu, że mnie niszczy, że to wszystko jest takie dziwne i niezrozumiałe dla mnie. 
Znowu schudłam. Mało jadłam ostatnimi czasy, przez to wszystko. Kiedy ostatni raz ważyłam się było 70 kg. Dzis rano było 68.9 kg. Pisałam mu, że to przez niego to wszystko. Przez niego przestanę jeść. Bo ja go kocham.Omotał mną, zawiązał mi chustę na oczy. Wierzę we wszystko co mówi. W głosie słychać przekonanie. Ale potem moje myśli znowu są wokół tego, jak jest na prawdę z tym wszystkim?
Boję się. Chcę z nim być do końca. Chcę być jego żoną (Tak jestem młoda...) i matką jego dzieci. Chciałabym z nim zamieszkać, jak skończę 18 lat znalezc pracę, żyć razem... To wszystko wydaję się być tylko marzeniami- choć sam mi proponował w niedalekiej przyszłości wspólne życie. Ale pomimo tego, że znamy się prawie pół roku, nic nie wiem o nim (pisałam wam to już).... :( Dam sobie przerwę. Nam. Zobaczę jak to wszystko znowu się potoczy. Bo ja już nie mam siły.Wydzwaniałam wczoraj do niego by wyjaśnić to wszystko, nie odbierał. Napisał jedynie 2 esy, po czym nastąpiła cisza.

Bilans wczoraj:
 chipsy 3 garście 200 kcal
chipsy przysnacki czosnek 1/2 opak. 380kcal

Razem 580 kcal

Ps. mam niebieskie włosy *.* (chcę sobie zrobić kolczyka gdzieś :D)

 ~



 

wtorek, 21 czerwca 2016

#21.06 Słaba jesteś. I gdzie ta silna wola... Zwymiotowałam ją.

Witam Was.
Dzisiaj "trochę" lepiej mi poszło, gdyby nie "duże"zakupy rodziców. Mam młodsze rodzeństwo. Zawsze jak robią większe zakupy kupią coś dobrego do domu, i to wtedy kiedy mam"fazę" na odchudzanie. Moja waga jest +2.5kg większa niż w zeszłym tygodniu... dzis rano było 70 kg. A ja już nie chcę powracać do Startu. :( Nie mogę tego zatrzymać. Ale staram się. Jutro już będzie idealnie. Nie jestem głodna, nie czuję głodu ale jakiś głos mówi mi co mam robić (Ta druga zła, gruba wstrętna M.). Nienawidze jej. Cieszy sie z mojego upadku. A jak ostatnio chudłam, gdzieś zniknęła. Pojawiła się wtedy, jak miałam jakieś pieniądze. Zaczęła mi szeptać- paczka chipsów ci nie zaszkodzi itp.Ale już dość tego. Za wiele straciłam. Byłam już blisko celu- 66 kg na wadze. Ważyłam już 67.5... a teraz? Masz kurwa 70. No super. 
Wstałam dziś po 10 (koło 11 jakos). Nie poszłam na praktyki, nie chciało mi się. Do godziny 18 szło mi całkiem niezle dopóki rodzice z miasta nie przyjechali. Żeby spalić trochę tego wszystkiego to poskakałam ok.20-30 minut na trampolinie, zrobiłam 12 km rowerem w tempie 18km/h,zrobiłam te ćwiczenia"thigh gap"(po prawej str blogu), wysprzątałam i wymyłam podłogi, pozmywałam naczynia. Starałam się optymalnie spędzić dzisiejszy dzień. Wygląd mój zmienił się, wyglądam szczuplej, ale waga pokazuje mi więcej niż tydzień temu. To mnie dobija. Obiecałam sobie 66kg- do 26.06. Na imprezie chcę błyszczeć. Nie wiem czy, aż tak będę błyszczeć jak będę wiecej ważyła.

Bilans 21.06
Śniadanie ok.12- omlet z 2 jaj 160, pomidor 20, mała cebula 15, warzywa na patelnie 150, szczypior
Obiad ok.15- serek wiejski ok. 150, garsc truskawek 20, 1/2 banana 55, otręby żytnie 60 
Podwieczorek- łuskany słonecznik (dużo), jogurt naturalny 100 kcal, garść truskawek 20 kcal
Kolacja- kanapka mleczny start ok. 150 kcal, 300g płatków crunchy z bananem 1300 kcal*( o kurwa ), 350 mleka 2% 230 kcal
Razem: 1400 kcal nie licząc wymiocin,ale licząc ziarka słonecznika/ bez słonecznika 1050 kcal
*PłatkiCrunchy z bananem+mleko zostały (chyba w połowie) zwymiotowane! Od razu po 
zjedzeniu...

Spalone: ok.500 kcal
Ps. Mam ochotę na wieczorne bieganie.





poniedziałek, 20 czerwca 2016

--°Krótkie info°-- {)i(}

Witajcie gąsieniczki :*
Na wstępie powiem, że dziś bilans o kant dup* pobić(koło 1500 kcal). Ćwiczyłam to proste. Ale przejrzałam na oczy. Wiem jak pomóc sobie. Zostało mi 6 dni na zbicie wagi. A odkryłam (DZIĘKI DRAGONFLY) dietę w której w tydzień mogę zrzucić do 3 kg. Muszę tylko wyeliminować ze swojej diety takie produkty jak: tłuszcz( tłuste mięso, olej rzepakowy), makarony, ryż,słodycze(to logiczne). Co będę jadła? WARZYWA przede wszystkim, nabiał (chude mięso, jajka serki wiejskie, chude mleko). Życzcie mi powodzenia :) Bo wytrwałość to będę miała, ale żeby te 3 kg ubyło (marzenie) :)

Plan na jutro:
*śniadanie jajecznica z 2 jajek, porcja warzyw na patelnię, herbata malinowa.
*II śniadanie serek wiejski, 1/2 banana, herbata albo kawa.
*Obiado-kolacja 2 paluszki rybne, 2 pomidory w 1 łyżce jog.nat. ,1/2 cebuli

Razem: ok. 700 kcal

Dobranoc }i{





niedziela, 19 czerwca 2016

"Przestań mną rządzić!- Jedzenie nie zawładnie nade mną nigdy. Nie poddam się".

Witam perfekcyjne. }i{
Zacznę od tego. 2 dni zawalone, waga pokazała 69 kg... jestem wkurwiona. Bo mam tydzień do 66 kg.

 Byłam u znajomego pomóc mu sprzątać dom(kasa mi była potrzebna). A wiem jaki on jest, a to: 
-Piwko?
-Nie, nie chcę. Dzięki.
-Jakie ci wziąć?Zwykłe?
-Ale ja mówiłam, że nie chcę. Wez juz wodę jak musisz.
*Przynosi mi piwo smakowe*
-Masz trzymaj. Pij.
Toż sam nie będzie pił. Dobra 1 wypiłam, potem 2 i 3... Więcej już nie dałam rady. I tak wiedziałam, że przez alkohol zawaliłam. Bez niego bilans wyszedł mi równo 1000 kcal czyli maks. próg.
Oglądaliśmy po robocie i po jezdzie na rowerze(7-8 km z prędk. 20km/h, był film. Zachciało mu się oglądać. To włączyłam mu "Po tamtej stronie drzwi". O ok. godz. 22:00 zachciało mu się coś przegryść. Zamówił sałatki z kurczakiem jak ostatnio, tylko tym razem miałam zwykłą (a nie na słodko fu). Zjadłam 3/4 jej. Potraktowałam ten wieczór jako cheat day. Potem zasnęłam. Dziś rano wzięłam 3 gryzy samej tej sałatki już bez mięsa, wypiłam kawę (a że cukru nie miał to namówił mnie na 1 łyżeczkę nutelli do kawy). Do tegodał mi ciastko(Tost) Belgijski w czekoladzie... jezu za co?-.- Dobrze, że to był mały kwadracik. Po 10 rozeszliśmy się,wypłacił mi kasę i poszłam narobić zakupów do swojego schowka. Wróciłam do domu o 12. Zjadłam o 14:00 jakoś 3 paluszki rybne, warzywa na patelnię, 15 kopytek(!!!!!!!), 3/4 serka wiejskiego z kromką ciemnego z ziarnami, plastrem szynki drobiowej i 2 plastry pomidora. Ogólnie bilans tego wszystkiego był w miarę normalny, jak na moje limity. Ale oczywiście kasa mipachniała w porfelu i zachciało się grubej śwince chipsów.- Przecież ci nie zaszkodzi jedna paczka... no i wez tego ulubionego loda.
ZJADŁAM. Chipsy (Przysnacki chrupki bekonowe)z mamą na spółkę, loda opierdoliłam sama (rożek Zesiuk Kukułka-toffi 220ml). Na wieczór zjadłam jabłko i smothiee z 100ml mleka,3łyżek płatków owsianych i 1 banana. I to wszystko. Ale cały czas mam jedzie w głowie.Jedna strona mnie mówi "Idz zjedz cos jeszcze i tak juz zawaliłaś". Druga strona natomiast czuje się obżydliwie, wszystko podchodzi jej do gardła i chce już teraz w tym momencie wrócić do swoich zasad i skończyć na długo z takimi cheat day'ami.
Dzisiaj też było trochę sportu. Wiem, że i tak powinnam więcej poćwiczyc po takim bilansie, ale wszystko co lubię robić już zrobiłam (prócz pływania, bo nie pójdę nad zalew bo tam ludzie). Zrobiłam 13 km na rowerze (jadąc 16km/h)i godzinę na trampolinie. I na wieczór Senes. 

*A teraz z innej beczki. Co u mnie?
Widziałam się w piatek wieczorem z Kamilem. I tak 30 minut stał koło mojego podwórka zanim się ogarnę... Dużo gadaliśmy.Mówił, że na Gminne Dni wpadnie z całą ekipą z Siedlec i okolic. Że przyjadą kilkoma samochodami. Ale on musi to jeszcze wszystko ogarnąć, znalezc kierowce, zrobić wolne w pracy itd. Ogólnie mówił, że musi przywiezc wódkę i wpaść z kolegami na moją chatę z rodzicami się zapoznać... Nie wiem czy to na prawdę zrobi. Czy tylko tak gada a w ogóle nie przyjedzie, bo wymyśli jakieś problemy. Zauważyłam też, że zbliżył się do mnie. Staliśmy z tyłu samochodu. On opierał się o bagażnik i przyciagnął mnie do siebie by móc mnie przytulić. To słodkie. Wcześniej traktował mnie bardziej na dystans. A teraz sam mnie pocałuje, przytuli. Ale nadal mam jakieś wątpliwości, nie jestem w 100-stuprocentach przekonana do tego co on mówi. Ogólnie jest wiarygodny w swojej wypowiedzi, i będąc sam na sam wierzę mu. Ale gdy wrócę do domu obawy jakieś się pojawiają, że mam zamydlone oczy i cały czas jestem oszukiwana i nawet nie wiem o tym.Pięknie by było jakby na prawdę wszedł do mojego domu przywitał się z rodzicami, wypił kielona a ja bym mogła w końcu poznać jego znajomych. :) To jest jedno z moich marzeń. Iść na tą imprezę wszyscy razem. Ja moja kochana S. mój Kamil i jego kumple ;) I wszystkim tam pokazać kto rządzi.

Bilans: 2500 kcal / maks. 1000 kcal
Spalone:ok.minimum -550 kcal

Jutro planuję zjeść rano owsiankę z 1/2 banana, kawa z cukrem. Kanapkę na II śniadanie i tyle. Wyjdzie mi bilans ok. 400 kcal (muszę coś zjeść bo mam praktyki, wtorek tak samo.)A od środy do piątku zaplanuję 3 dniową małokaloryczną dietę. Tak  myślę nad jednym posiłkiem do maks 150 kcal. A w sobotę i niedzielę głodówka. Co myślicie? Czy może przeprowadzić 3 dni "diety owsianej"? 3 miseczki owsianki dziennie przez 3 dni. A sobota "dieta jabłkowa" a w niedzielę Detox (głodówka) bo to będzie 1 z najważniejszych dni :)*26 czerwiec
Doradzcie mi co robic? Tydzień by zrzucić te 2.5-3 kg.






piątek, 17 czerwca 2016

Mam swoje szczęście.

Witam Kochane )i(
Dzisiejszy dzień był dla mnie zabiegany. Pogoda zmieniała się co chwilę. Do godziny 16 na termometrze 30+ stopni. Potem już padał deszcz. Wstalam dzisiaj o 10.20. Ogarnelam się i poszłam na pociąg. Musiałam zajść do szkoły i zanieść ocenę z praktyk dla nauczycielki. W szkole nikogo z uczniów nie było, tylko 2 nauczycielki. Ogarnelam sprawy szybko i wróciłam do domu. Po powrocie dopiero coś zjadłam (ogólnie miała być głodówka ha ha). W kuchni leżały na talerzu pierogi z ziemniakami i okraszoną cebulka. Kusiły mnie, glodna byłam średnio ale pomyślałam, że powinnam coś zjeść. Zjadłam 5,5 pierogów. Zrobiłam kawę i poszłam do pokoju z tym. Praktycznie to nic ciekawego nie robiłam. Kolejny posiłek zjadłam o 18.30 jakos(?). Zrobiłam sobie udko z kurczaka pieczone, 50g ryżu i skroiłam 2 pomidory z cebulą. Nie dalam rady tego wszystkiego zjeść. Zjadłam może pól kurczaka 3/4 ryżu i te pomidory. Resztę zostawiłam. Później z siostrami poszłyśmy na rowery. Przejechałyśmy ok. 14 km(byloby więcej, ale siostrze chciało się pić). Potem już tylko szybki prysznic i ogarnianie się, bo Kamil chciał mnie odwiedzić. Dopiero teraz wróciłam do domu. Mówił ze na tą imprezę gminną na pewno wpadnie i będzie ze swoimi kolegami. On chce wpaść z ekipą na moją chatę xd. Dobrze że jutro mam robotę to hajsy będę miała i będę mogła na niedzielę trochę pogotować dla chłopaków. Nie mogę się już doczekać. Dodatkowo moja przyjaciółka 22 czerwca wychodzi i wszyscy będziemy mogli poimprezować 😃 !! Kamil zauważył że schudłam. Stwierdził to po moim płaskim brzuchu xD. A 26 czerwca na tą imprezę mam zamiar cały dzień nie jeść by utrzymać figurę. 😉 . Mam nadzieje że wszystko będzie idealnie tak jak to sobie zaplanowałam.
Teraz wypije senes i idę spać bo jutro czeka mnie dużo pracy. Trzymajcie za mnie kciuki.


Bilans 17.06
Śniadanie: Kawa 40 kcal
obiad: 5,5 pierogów z ziemniakami 350 (dokladnie już nie pamiętam)
Podwieczorek: 1/2 udka z kurczaka ok 150kcal, 3/4 ryżu 150kcal, 2 pomidory 40 kcal, cebula 30 kcal, kawa 40kcal
Razem 770kcal


Ps. Notka bez thinspo bo pisze z telefon.
Kocham Was buziaki :* Trzymajcie się ciepło }i{

czwartek, 16 czerwca 2016

Cały czas gonię po marzenia...

 Witajcie motyle }i{
Wstałam dzisiaj o 9.30. Zważyłam się (robię to codziennie rano). Zrobiłam lekkie śniadanie,pojechałam do sklepu po doładowanie do orange i zakupy do domu. Wróciłam, usiadłam na kompa poczytałam wasze posty i ogarnęłam się troszkę. Pózniej wzięłam się za robienie dla siebie obiadu. Nie miałam w ogóle żadnego pomysłu... mama mi podpowiedziała, że w zamrażalce jest dla mnie kurczak. Chciała bym zrobiła go z ryżem, ale przypomniałam sobie o ciecierzycy mojej (paście) w lodówce. Stwierdziłam, że to będzie lepsze bo i mniej kalorii i zdrowsze. Wszystko wzięłam na patelnię, dodałam cebuli,dolałam wody i poddusiłam z kurczakiem. Wyszło dobre, zjadliwe i jak na moje wrażliwe podniebienie było smaczne. A ja ogólnie nie przepadam za sosami. Po obiedzie koło 17 poszłam na rower. Przejechałam 11km, w ok. 40min. W sobotę idę do znajomego sprzątać mu dół mieszkania, potrwa to parę godzin i wiem, że będę wykończona ale zarobię sporo. Będę miała kasę na produkty, bo już mi się wszystko kończy. Kosmetyki tak samo. A od 10lipca na borówki się zapiszę. Minimum 30dychy dniówki muszę mieć.

 Bilans 16.06 (dzisiaj):

Śniadanie: płatki owsiane górskie 50g 180 kcal, woda, garść truskawek 20kcal, łyżka słonecznika 50kcal, batonik muesli 118kcal
Obiad: podudzie z kurczaka bez skóry 150 kcal w sosie z ciecierzycy 90kcal, sałatka ok. 50kcal z 1łyżką majonezu 150kcal
Kolacja: jabłko 50 kcal, kawa 40 kcal

Razem: 900 kcal

Tak myślę, że mało ćwiczyłam chcę zrobić coś jeszcze dla siebie. Iść cały czas do przodu, bez przerwy wytchnienia. Życzę wam sukcesów samych }i{ !Nie poddajemy się. Niech wszyscy nam zazdroszczą, że jesteśmy piękne :) Tego właśnie chcemy! :*






15.06 bilans )i(

Witajcie kruszynki:*
Wczoraj nie wyrobiłam się z postem, z góry przepraszam:) Ogólnie, głodówka przeszła mi koło nosa. Jak już zaczęłam coś jeść to musiałam przez cały dzień coś skubnąć, bo głód się włączył. Byłam na 13 u babci, dała mi zupy kalafiorowej (praktycznie sama woda) i kromkę ciemnego zjadłam. O 14.30 wróciłam do domu, ale obiad dopiero zjadłam o 17, potem już cały wieczór nic (byłam poza domem, kolega mnie wyciągnął). Wróciłam do domu po 12 w nocy jakoś, byłam trochę zmęczona i głodna, ale poszłam od razu spać. Cieszyłam się i czułam jak wystają mi kości biodrowe, jak dobrze wpływają na mnie te niskie bilanse... :) Kocham ten stan. Choć głód potrafi dawać znaki, ale nie zwracam większej uwagi na to. :) Myślę po prostu o tym, że robię dobrze dla siebie i że tak musi być :)

Bilans 15.06
Śniadanie: smothiee z garści truskawek 20 kcal, 2 łyżki ziarek słonecznika 100 kcal, woda.
II śniadanie: kalafiorowa 50 kcal, kromka ciemnego z ziarkami 70 kcal
Obiad/podwieczorek: pieczone (udko? taki a'la trójkąt) 180 kcal, 3 małe ziemniaczki 90 kcal, pomidor 20 kcal, 1/3 cebuli

Razem: 590 kcal 

Ps.: Pisałam wczoraj esy z Kamilem. Jak się cieszę, że żyje. Za nie długo wpadnie mnie odwiedzić. Już 2 noce mi się śni... :o 






wtorek, 14 czerwca 2016

#wtorkowy bilans 14.06 i jutrzejszy plan na głodówkę

Witajcie kochaniutkie.
Dzisiaj bilans średnio ciekawy. Niby było w 90% dość zdrowo, ale lekko przy dużo. Gdyby nie bułka, która wkurzała mnie leżeniem (sama piekłam) i że się zepsuje, to zmieściłabym się w 1000 kcal. A tak przekroczyłam o całe 200. Ale popijam to wszystko senesem teraz na wieczór, bo obiad mi w żołądku stoi... przez to że najedzona poszłam od razu się położyć. Wszystko mam pod samym przełykiem...waga wieczorem(Teraz) pokazała 70 kg :( ...nie wiem czy cel"68" jest dalej osiągnięty... muszę rano się zważyć.Zobaczymy czy senes mi coś pomógł. Zostało 12 dni... a ja ważę 70 kg.To już mija się z prawdą, że będę mogła ujrzeć 66 kg na wadze do 26.06. :( Teraz na 3 dni po kolei zaplanowałam głodówki. A w weekend 500 kcal. W weekend (jak pogoda dopiszę) postaram się trochę poćwiczyć. Bo dzisiaj cały dzień lało... tyle co na praktykach troche sie poruszałam. Mam nadzieję, że waga szybko spadnie.

Bilans:
śniadanie: 2 jajka  160 kcal, trochę papryki,1/2 cebuli, kromka ciemnego 70 kcal, 1/2 kubka kawy 20 kcal
II śniadanie: 2 kromki zwykłego 160kcal, serek twarogowy 20 kcal, kawa 40 kcal
podwieczorek: bułka czosnkowa 200 kcal, sok z garści truskawek 20 kcal, mleko 1/2 szklanki 50 kcal
Kolacja: skrzydełko z kurczaka bez skóry 120 kcal, 50 g ryżu 170 kcal, sałatka z majonezem 150 kcal.

Razem: 1200 kcal

P.S.:Kamil dalej bez znaku życia :(Trzymajcie za mnie kciuki w 3 dniowej głodówce:)





poniedziałek, 13 czerwca 2016

ƸӜƷ "Wszystko, czego nie zjesz, sprawia, że jestes blizej ideału". ƸӜƷ

Witajcie.
Dziś dużo lepiej. Koniec z  pieczeniem i kupowaniem słodyczy, muszę teraz oszczędzać.
Wstałam o 6.00. Pozmieniali teraz poranne pociągi. Do 16 byłam na praktykach. Potem wstąpiłam do sklepu po produkty do mojego obiadu tj. czosnek, koper. Byłam też w aptece. Kupiłam w końcu sobie "Senes fix". Nie sądziłam, że zapłacę aż 6.15 zł :d. Ale pieniądze tu nie grają roli. Chcę być chuda. Wczoraj będąc na zakupach kupiłam ciecierzycę, bo mnie zaciekawiła. I dziś przyrządziłam z niej pastę z resztą produktów, które dokupiłam. Zjadłam tego połowę, 1/2 miseczki z kromką ciemnego chleba. Teraz mam zamiar popić to wszystko senesem i tak zakończyć mój dzisiejszy bilans. Mam nadzieję, że zażywając teraz codziennie 1-2 saszetki Senesu, moja waga spadnie do 66 kg w 11 dni. Zostało mi 2.5 kg, po ostatniej wyżerce przytyłam 1kg... Ekstra. Mam nadzieję, że w sobotę znowu będzie dla mnie robota u znajomego na chacie. To posprzątam mu dół mieszkania, to będę miała te 50 zł dla siebie.


Bilans:
Śniadanie: 1/2 banana 55 kcal, 100 ml mleka 50 kcal, pł. owsiane 170 kcal, kawa z cukrem 100 ml 20 kcal
II śniadanie: maślanka 180 kcal, bułka wieloziarnista 230 kcal, kawa z cukrem 40 kcal
Kolacja: 1/2 miseczki pasty z ciecierzycy 1/2 cebuli, koperek 90 kcal, kromka ciemnego 70 kcal, kromka zwykłego 80 kcal, plaster sera 60 kcal

Razem: 1045 kcal








niedziela, 12 czerwca 2016

Chciało się zaszaleć, to teraz płacz...

Witam motylki. Dzisiaj kolejny dzień obżarstwa larwy... od jutra planuję na 300 kcal przesiedzieć i tak przez 2 dni, kolejne 3 dni rozplanuję głodówkę (będę w domu siedzieć, to będę się pilnować). Weekend poświęce na 500 kcal. Kto ze mną chce się podjąć tego? :)

2 paluchy 400 kcal
płatki owsiane 170 kcal, mleko  45 kcal, 1/2 banana 55 kcal
chipsy 900 kcal
napój izotoniczny ok 150 kcal
"paluszki" czosnkowe ok 200
lód "Zesiuk" toffi-kukułka 220 ml  ok. 400 kcal

Razem: 2320 kcal





#11 małe co nieco. Dzień zawalony

Witajcie kochaniutkie.
Wczoraj 4 godz harowałam u znajomego. Sprzątałam mu mieszkanie. W trakcie tego, zamówił nam sałatkę z Pizzerii Romy. Ja dostałam z kurczakiem na słodko. Podliczyłam że mogła mieć ze 400 kcal. Gdy wróciłam do domu, kupiłam parę produktów, bo miałam ochotę upiec paluchy czosnkowe. Podczas robienia ciasta, zrobiłam się głodna, zjadłam 2 kanapki z plastrem sera i warzywami.


Bilans:
Śniadanie: 1 kromka ciemnego 69 kcal, plaster sera 60 kcal, warzywa
Obiad: sałatka z kurczaka ok. 400 kcal
podwieczorek: 2 kromki chleba 160 kcal, 2 plastry sera 120 kcal, warzywa, smothiee z banana 100 kcal, 1 jabłka 50 kcal, 100 ml mleka 2% 50 kcal (wyszło na 2 kubki)
Kolacja: 1.5 palucha ok 300 kcal (małe)

Razem: 1210 kcal / dzień zawalony 





piątek, 10 czerwca 2016

*Umiera moja dusza, umiera moje ciało. Ciebie wciąż mi za mało...

"Czuję się jak po­duszka. Każdy może się "we mnie" wypłakać, ale mo­je uczu­cia ni­kogo nie interesują. 
W końcu po­duszka nie ma uczuć." 


Witajcie kruszynki )i(

Dzisiaj jestem cały dzień przygnębiona. Miałam noc nie przespaną, byłam u znajomego. Potem odwiózł mnie o 4:30 na pociąg do domu. Wróciłam się przebrać szybko, wziąć torbę i wodę ze sobą. Musiałam z powrotem wracać do miasta, z kumpelą miałyśmy pójść do drugiej szkoły pytać o miejsca dla nas. Chcemy zacząć od 1 klasy. Wszystko od nowa...
Nie wiem sama co już mam z moim życiem robić. Kamil nie odpisuje, nie daje znaku życia. Pisałam, że przepraszam, że chcę z nim się spotkać bo tęsknie.- Zero odzewu. Boje się, że to jednak był tylko sen, który juz nie wróci. Dzisiaj dieta poszła super, nic nie zjadłam. Co z tego, czuję się okropnie. Byłam z kumpelą i jej kumpelą na zakupach. Olka miała 17 urodziny, dostała od swojego chłopaka kartę H&M o wartości 400 zł. Mogła robić sobie zakupy. Potem byłyśmy na pizzy. Nie chciałam nic jeść. Chcę być chuda, chcę by mnie Kamil zauważył, że zmieniam się. Że przez niego ma dusza ulatuje ze mnie i zostaje same ciało, które jest poruszane jak marionetki...
Chcę umrzeć. Zabijcie mnie. Cały dzień przespałam, jestem na 3 kawie. Piłam też sporo wody. Wzięłam jakąś tabletkę mamy Slim coś tam... która przyspiesza metabolizm etc. Czasem jej je podkradam, mam nadzieję że coś one pomagają. 
A tak w ogóle zważyłam się dzisiaj z ciekawości. I tak wiem, że to sama woda mi spadła...
Na wadze 67.5 kg, a w niedzielę było 69.9 kg. To nie możliwe by mi ponad 2 kg spadło, skoro wpierdalałam... W ogóle nie widzę różnicy po sobie. Jedynie brzuch, rano jest płaski. Ale nie na tyle, by w 100% mnie zadowalał. :/ Tak bardzo chcę, by Kamil przyjechał do mnie, kupił mi jakieś kwiaty. Zrobił niespodziankę, przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze. On daje mi siłę do życia, to po części dla niego chciałam wyglądać lepiej. 
Jak byłam z dziewczynami w Centrum Handlowym, siedziałyśmy na ławce. Obok przechodziły na prawdę szczupłe, wysokie dziewczyny. Długie włosy, opalone nogi, chudy brzuch... Były piękne. Czułam się tak okropnie. Różne miałam myśli... Wątpiłam w ogóle, że podobam się dla Kamila taka jaka jestem... One były ładniejsze. Zwłaszcza, że mam 17 lat. On ma 24. A mijała mnie jedna kobieta 25-7 lat, na prawdę była ładna, elegancka, świetną miała figurę. - pomyślałam, że gdyby ją zobaczył, poszedłby do niej...

Bilans: 40 kcal
Waga o godz. 19.30 - 67.5 kg (to sama woda)




czwartek, 9 czerwca 2016

#09.06 (edit:+ thinspo obrazki)

pól piersi z kurczaka 100 kcal
ziemniaki 2 lyzki ok 100 kcal
salatka z octem z kapusty bialej ok.150 kcal
kawa z mlekiem ok 20 kcal
kawa z cukrem 60 kcal 


razem 420 kcal







Archiwum bloga