GRY

wtorek, 21 czerwca 2016

#21.06 Słaba jesteś. I gdzie ta silna wola... Zwymiotowałam ją.

Witam Was.
Dzisiaj "trochę" lepiej mi poszło, gdyby nie "duże"zakupy rodziców. Mam młodsze rodzeństwo. Zawsze jak robią większe zakupy kupią coś dobrego do domu, i to wtedy kiedy mam"fazę" na odchudzanie. Moja waga jest +2.5kg większa niż w zeszłym tygodniu... dzis rano było 70 kg. A ja już nie chcę powracać do Startu. :( Nie mogę tego zatrzymać. Ale staram się. Jutro już będzie idealnie. Nie jestem głodna, nie czuję głodu ale jakiś głos mówi mi co mam robić (Ta druga zła, gruba wstrętna M.). Nienawidze jej. Cieszy sie z mojego upadku. A jak ostatnio chudłam, gdzieś zniknęła. Pojawiła się wtedy, jak miałam jakieś pieniądze. Zaczęła mi szeptać- paczka chipsów ci nie zaszkodzi itp.Ale już dość tego. Za wiele straciłam. Byłam już blisko celu- 66 kg na wadze. Ważyłam już 67.5... a teraz? Masz kurwa 70. No super. 
Wstałam dziś po 10 (koło 11 jakos). Nie poszłam na praktyki, nie chciało mi się. Do godziny 18 szło mi całkiem niezle dopóki rodzice z miasta nie przyjechali. Żeby spalić trochę tego wszystkiego to poskakałam ok.20-30 minut na trampolinie, zrobiłam 12 km rowerem w tempie 18km/h,zrobiłam te ćwiczenia"thigh gap"(po prawej str blogu), wysprzątałam i wymyłam podłogi, pozmywałam naczynia. Starałam się optymalnie spędzić dzisiejszy dzień. Wygląd mój zmienił się, wyglądam szczuplej, ale waga pokazuje mi więcej niż tydzień temu. To mnie dobija. Obiecałam sobie 66kg- do 26.06. Na imprezie chcę błyszczeć. Nie wiem czy, aż tak będę błyszczeć jak będę wiecej ważyła.

Bilans 21.06
Śniadanie ok.12- omlet z 2 jaj 160, pomidor 20, mała cebula 15, warzywa na patelnie 150, szczypior
Obiad ok.15- serek wiejski ok. 150, garsc truskawek 20, 1/2 banana 55, otręby żytnie 60 
Podwieczorek- łuskany słonecznik (dużo), jogurt naturalny 100 kcal, garść truskawek 20 kcal
Kolacja- kanapka mleczny start ok. 150 kcal, 300g płatków crunchy z bananem 1300 kcal*( o kurwa ), 350 mleka 2% 230 kcal
Razem: 1400 kcal nie licząc wymiocin,ale licząc ziarka słonecznika/ bez słonecznika 1050 kcal
*PłatkiCrunchy z bananem+mleko zostały (chyba w połowie) zwymiotowane! Od razu po 
zjedzeniu...

Spalone: ok.500 kcal
Ps. Mam ochotę na wieczorne bieganie.





9 komentarzy:

  1. Crunchy to zło nr 1! Niby zdrowe a do tego wciągają niewiadomo kiedy..uratowałaś sytuacje wiec chyba nie tak źle:) crunchow pewnie też nie ruszysz jeszcze długo wiec jakiś plus:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj wiem jak się czujesz. Ja właśnie schodze z 2.5kg które przytylam. Ciężko ZNOW chudnac to samo bo satysfakcję mamy dopiero widząc nową wagę...
    Też mam dom pełen pysznych rzeczy. Moich ulubionych. Mama wczoraj na zakupach znów powrzucala do wózka mojego ulubionego muffina, chipsy na mecz, przepyszne czekolady. Wiem jak sie ciężko oprzeć. To wszystko leży u mnie w pokoju. Nie sięgam po to. Też możesz. Skoro ja mam w sobie tyle silnej woli to Ty tez. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam problemy kiedy rodzice zrobią "duże" zakupy. Zawsze tyle jedzonka ;// ale dobra tam trzeba wziąść się w garść XD przynajmniej dużo spaliłaś XD Trzymaj się ! (śmiało biegnij! nawet teraz ! )

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam za ciebie kciuki :* "gdyby nie..." <-- najgorsze co może być. Mam nadzieję, że jutro go nie zobaczymy }}i{{

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam ten ból zakupów xD Dużo spaliłaś, więc nie jest najgorzej, trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurde, też tak mam, że im więcej jedzenia w domu tym łatwiej o napad, nic fajnego. Grunt, że mimo wszystko dużo spalasz :) To dużo daje ^^
    I wyrzuć to crunchy. Po prostu wyrzuć. Nic mniej, nic więcej.
    Trzymaj się chudziutko ;) Pozdrawiam, Kitty ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Wieczorne bieganie najlepsze! Niestety teraz u mnie nawet o 22 jest jasno więc nie ma tego efektu który tak lubię gdy jest ciemno.. Dobrze że udało ci się zwymiotowac chociaż połowe, zawsze to mniej wchłoniętych kalorii.Podpisuje się pod tym co napisała perfekcyjna wyżej w komentarzach.. Crunchy to zlo! Sama mam teraz w domu bo mama kupiła dla siebie. Staram się traktować to jako mój "słodycz" biorę kawałeczek i staram się nim nacieszyć. Trzymaj się i powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pochwalam to, że tak dużo się ruszałaś, też czasem mam taką ochotę zrobić jak najwięcej mogę i ciągle się ruszać. Dobrze, że to wszystko spaliłaś. Może zrezygnuj ze smażenia, małymi krokami mogłabyś niektóre rzeczy usuwać, bo choć ten omlet nie miał tak dużo i jest pożywny na śniadanie, to proponowałabym Ci spróbować odrzucić smażone. Chyba, że to Ci nie przeszkadza i z tym nadal będziesz dobrze chudła, więc też dobrze. Powodzenia ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno sporą część z tego spaliłaś. A jeśli naprawdę Twój wygląd się zmienił i wyglądasz szczuplej, to nie przejmuj się tak mocno wagą, bo efekty i tak widać.
    Trzymaj się chudo :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga