GRY

wtorek, 12 lipca 2016

Już po naszej burzy... ujrzałam czyste niebo.

Znowu kłótnia dała się we znaki. Nie czerpię z tego jakiejś radości. Satysfakcję to mam w momencie, gdy piszę mu że ja odejdę bo nie umiem już tak a on w końcu stara się to zmienić. Wtedy to nawet się uśmiecham lekko, że jednak mam małą władzę nad jego uczuciami i nie jest jedyny, który potrafi grać komuś na nerwach...

Zacznę od esów.

(...)
"Ja wyjeżdżam rano"
"No to przyjedz teraz chociaż pozegnaj a nie bez slowa uciekasz"
(...)
"To nie zmienia faktu że się ze mną nie chcesz pożegnać, W ogóle Cię nie obchodzę tylko czasami jak coś trzeba."
"No wybacz jak tak odpierdalaz to jak ja mam cię traktowć powiedz. Jak bys byla szczera to by było inaczej."
(...)
"Ja na Ciebie nigdy nie krzyczałem tylko ty robisz tak jak ci starzy powiedzą a moje zdanie masz gdzieś ty powinnaś trzymać moją stronę a na starych mieć wyjebane a tak nie jest jak byś mnie kochała na prawdę to byłoby inaczej."
"Bo ja nie wiem jak jest naprawdę i w co mam wierzyć. Nie chcę sie z nimi kłócić. Cięzko jest mi z tym. Będę bujać w o błokach a pózniej okaze sie co innego. Ja się boje mam doswiadczenie w tym wiem jak jest. Gdybys byl czesciej przyjezdzal tez do moich rodzicow na obiad czy co tam byłoby inaczej (...)"
(...)
"Co ty gadasz sama siebie odpychasz ode mniedziwisz sie ze tak mysle he kaleczyc pic i ty chcesz byc w zwiazku ogarnij sie pierwsze to i ja sie zmienie"
"Bo ty mnie nie doceniasz. Chwile się tobą nacieszę a pozniej znowu cie nie ma i nie ma."
"Bo nie chcesz tego nie potrafisz się starym postawić"
"To naucz mnie"
"A ty  w ogóle chcesz chyba nie jesteś na takie poświęcenie gotowa"
"Chcę nawet nie wiesz jak bardzo. Chce stąd uciec juz"
"A nie będzie już żadnych krzywych akcji?"
"Obiecuje"

I to tyle... Co myślicie o jego nastawieniu i o moim?


Bilans? Zawalony. Dochodzi 3 rano a ja z 1.5 godz temu wpierdalałam jajecznice ! juhu. Jak ja się jemu pokaże z tym brzuchem... To wszystko jego wina. Opuścił mnie i znów wraca.

"Ale cho­ciaż ko­lana twar­de, psychi­ka wy­mięka z czasem..."

A co ro­bię gdy psychi­ka wy­siada? 
- de­lek­tuję sie wspom­nieniami tych dob­rych dni , które już daw­no stra­ciły datę ważności. 
Tak ciężko jest mi bez niego.- On jest moim natchnieniem, daje sens do życia. Nie daję rady bez niego. Nie słyszę pochwał, nie widuję zachwytu w jego oczach. Staję się niczym i nikim. Nic nie warta osóbka, którą nikt się nie przejmuję. Tyje i tyje cały czas, bo została opuszczona. Robi na złość sobie by zabić tą pustkę czasową... Wie jak wygląda, ale nie martwi się tym, bo wie, że On tak szybko się nie zjawi to po co te starania? Cały czas ulega drugiej osobie, którą ma w środku. Drugi głos każe jej jeść, ciąć się. I po co? Jemu i tak to wszystko jedno. Po prostu to wiem. Widzę co się dzieje. Mówił niby, żeby tego nie robić bo go to denerwuje. Ale nie pocieszył mnie, nie powiedział miłego słowa- Nie martw się. Jak przyjadę to postaram się byś znowu była szczęśliwa. - Nic a nic. ZERO takich słów. Czystą prostotę słychać w jego głosie. Pytałam wczoraj, czy się widzimy - Kolega wziął auto i pojechał do Poznania. Aha spoko. Czyli rozumiem, że spotkamy się dopiero jak wezmie urlop, czyli kolejne 2-3 tyg czekania. On nie rozumie, że ja tu umieram. Nie mam nikogo innego, jestem zdana na niego. Nie umiem znalezc sobie kogoś innego. Było tyle innych, nie pasowali do mnie. Z Kamilem dogaduje się bardzo dobrze, w końcu go Kocham. Wiem to. Znamy się 5 miesięcy. Widzimy się co 2-3 tygodnie... Dla mnie to za długo. Nie powiedział mi, kim dla niego jestem. Czy jego dziewczyną, czy na razie się tylko spotykamy... Nie rozumiem go. Zakazuje mi z innymi kolegami się widywać i pracować jako kelnerka też. Niby "jestem jego" ale czasami, mam wrażenie, że jestem i tak i tak sama. Nie wiem jak sama sobie z samą sobą z moją chorą już psychiką poradzę. Nic mi się nie chcę. Chcę spotkać się z nim. Ale co z tego on i tak nie przyjedzie. Połowa lipca przede mną. Zostało 6 tygodni do końca. A potem? Ośrodek wychowawczy. Skąd mam mieć pewność, że on mnie nie zostawi? Nie przeżyję tej przerwy. On tym bardziej pewnie mnie sobie odpuści... poszuka kogoś bliżej siebie. Cóż pisałam mu, że zostanę zamknięta. Ale jak to on albo odpisuje co 20 minut albo wcale. Na spotkaniach jest inaczej.- Lepiej.

Bilans (jak narazie)

1 miseczka kalafiorowej 50 kcal
2 kromki chleba 150 kcal

Razem 200 

Ps. Wieczorem spodziewajcie się editu bilansu. Pewnie coś jeszcze dodam.





niedziela, 10 lipca 2016

Day 1# Chcę to wszystko naprawić... }i{

Hejka moje malutkie.
Zaczynam od dziś. W końcu się pozbierałam do kupy. Mam dużo energii i mega zapał do pracy. To wszystko dzięki Kamilowi.On daje mi tą siłę, tą miłość. Dzięki niemu chce żyć. Chcę chudnąć dla niego. Chcę być idealna przy nim. Bo na razie odczuwam lekki dyskomfort. Zawsze wyglądał lepiej ode mnie :) Za to go kocham. Nazywam go Księciem z Bajki. Bo dla mnie nim jest. Ja jestem brzydkim kaczątkiem, który wkrótce zamieni się w pięknego łabędzia. 
Od razu powiem Wam na starcie, że przytyłam. To wszystko przez moje urojenia o Kamilu, nie dawały mi spokoju. Odpuściłam dietę, opuściłam samą siebie.Nie wiedziałam, już kim jestem i po co jestem? Zaszłam już tak daleko- 67,5kg było raz na wadze. Teraz codziennie widzę te jebane 68,5-69.5kg wacha się. Ale nie to najważniejsze. Brzuszek o którym tak marzyłam, miałam przez chwilę bliski ideału, a teraz Gruba ze mnie świnia. :d Tak mi wstyd za moje lenistwo. Straciłam sens życia przez jakiś czas... ale staram się to naprawić. Muszę zacząć ćwiczyć, coś robić. Ale gdy jest pochmurno tracę wenę:( . Wtedy będę jadła po prostu malutko, tylko tyci. i wykonywała w domu jakieś krótkie ćwiczenia chociaż minimalnie.
Dzisiejszy bilans to 950 kcal. Niezły start jak na mnie.

Śniadanie: miseczka fasolki szparagowej z bułką tartą ok.200kcal
II śniadanie:2kanapki z serem i plastrem pomidora ok 270kcal
Lunch: talerz fasolki szparagowej z bułką tartą ok.200kcal
Obiad: omlet z 2 jaj z przyprawami, trochę ziemniaków, 1/2 pomidora z jog.natural.

Razem: 950 kcal

...
Mam ochotę ciąć się. Poczuć ten ból, a zarazem ulgę od wszystkich problemów. Wostatnich dniach dużo przeżyłam. Wczoraj umówiłam się z Kamilem. Przyjechał,czekałam na pkp. Ojciec mnie podrzucił i stał kawałek dalej w bmw. Kiedy Kamil przyjechał ojciec wyjechał mu drogę.Kamil się przestraszył, nie wiedział kim jest ten facet. Zaczął uciekać swoim autem a mój ojciec go próbował dogonić. Po prostu chciał go poznać. Zle to rozegrałam po prostu, to moja wina. Pisałam pozniej esy do Kamila. Nie mogłam zasnąc. Przysnęłam na godzine, po czym Kamil mi odpisał. Był zły na mnie, a ja na Siebie. Zadzwonił do mnie o 4 rano rozmawialiśmy całą godzine o wszystkim. Wybaczył mi, ze względu na to że mu zależy. Obiecałam, że nigdy wiecej go tak nie wystraszę. Mówił ze o mało nie doszło do wypadku. Tak mi wstyd i głupio.... Pisałam mu, że potnę się. On zabrania mi to robić i powiedział że go to zdenerwowało. Ale ja potrzebuję tego. Zrobię to. Choć trzy kreski... uzależniona jestem od tego. Przepraszam. Jestem grubą swinią. Jego świnką... 

Ps. polecam wam komedię Gladiator w spódnicy- ja jestem główną bohaterką "Świniwarta."


 

piątek, 8 lipca 2016

#Krótkie info co u mnie :-)

Witajcie kochane }i{
Dietę mam zawieszoną przez jakiś czas. Jem normalnie czasem ponad to... waga 68.5 kg utrzymuje się już tak przez ponad tydzień pomimo niedozwolonych przekąsek.
Możliwe, że przyjedzie dziś Kamil. Ale nie wiadomo, bo na chwilę jest w Pl wyładować załadunek. Dużo sytuacji zostało wyjaśnionych przez jego kolegę, kiedy ze mną pisał. :) Uspokoił mnie bardzo. Dzięki niemu mam chęć dalej tracić kilogramy. :) Zaraz podliczę sobie kalorie... :)

Bilans:
Śniadanie: 2 bułki drożdżowe (maślane?) 580
II śniadanie: płatki owsiane na mleku ok 240
Obiad: bułka rogal ok. 350, masło 60, ogórek 

Razem: 1300 kcal

Ps. Do wieczora postaram się wypić jak najwięcej herbaty zielonej żeby brzuch stał się płaski do spotkania :)
Ps 2. Mogę tłumaczyć się dlaczego tak jadłam... moja wcześniejsza sytuacja z Kamilem była taka, że miałam wrażenie, że wszystko to jedno wielkie kłamstwo. Popadłam w depresję, trochę płakałam, nie wychodziłam z domu, jadłam i chodziłam często spać nawet po 15 godzin dziennie. Kamil po prostu wyjechał na dłużej zagranicę, a mnie dopadły okropne myśli. Ale u mnie to norma :p Postaram się Siebie, Jego i Was moje kochane nie zawiezc. Cieszę się swoim wyglądem, bo nie przytyłam. Ale zle sie czuje z tym jak zaniedbałam swój jadłospis....

Pozdrawiam, Życzę Słonecznych Wakacji :*






Archiwum bloga