Zacznę od tego. 2 dni zawalone, waga pokazała 69 kg... jestem wkurwiona. Bo mam tydzień do 66 kg.
Byłam u znajomego pomóc mu sprzątać dom(kasa mi była potrzebna). A wiem jaki on jest, a to:
-Piwko?
-Nie, nie chcę. Dzięki.
-Jakie ci wziąć?Zwykłe?
-Ale ja mówiłam, że nie chcę. Wez juz wodę jak musisz.
*Przynosi mi piwo smakowe*
-Masz trzymaj. Pij.
Toż sam nie będzie pił. Dobra 1 wypiłam, potem 2 i 3... Więcej już nie dałam rady. I tak wiedziałam, że przez alkohol zawaliłam. Bez niego bilans wyszedł mi równo 1000 kcal czyli maks. próg.
Oglądaliśmy po robocie i po jezdzie na rowerze(7-8 km z prędk. 20km/h, był film. Zachciało mu się oglądać. To włączyłam mu "Po tamtej stronie drzwi". O ok. godz. 22:00 zachciało mu się coś przegryść. Zamówił sałatki z kurczakiem jak ostatnio, tylko tym razem miałam zwykłą (a nie na słodko fu). Zjadłam 3/4 jej. Potraktowałam ten wieczór jako cheat day. Potem zasnęłam. Dziś rano wzięłam 3 gryzy samej tej sałatki już bez mięsa, wypiłam kawę (a że cukru nie miał to namówił mnie na 1 łyżeczkę nutelli do kawy). Do tegodał mi ciastko(Tost) Belgijski w czekoladzie... jezu za co?-.- Dobrze, że to był mały kwadracik. Po 10 rozeszliśmy się,wypłacił mi kasę i poszłam narobić zakupów do swojego schowka. Wróciłam do domu o 12. Zjadłam o 14:00 jakoś 3 paluszki rybne, warzywa na patelnię, 15 kopytek(!!!!!!!), 3/4 serka wiejskiego z kromką ciemnego z ziarnami, plastrem szynki drobiowej i 2 plastry pomidora. Ogólnie bilans tego wszystkiego był w miarę normalny, jak na moje limity. Ale oczywiście kasa mipachniała w porfelu i zachciało się grubej śwince chipsów.- Przecież ci nie zaszkodzi jedna paczka... no i wez tego ulubionego loda.
ZJADŁAM. Chipsy (Przysnacki chrupki bekonowe)z mamą na spółkę, loda opierdoliłam sama (rożek Zesiuk Kukułka-toffi 220ml). Na wieczór zjadłam jabłko i smothiee z 100ml mleka,3łyżek płatków owsianych i 1 banana. I to wszystko. Ale cały czas mam jedzie w głowie.Jedna strona mnie mówi "Idz zjedz cos jeszcze i tak juz zawaliłaś". Druga strona natomiast czuje się obżydliwie, wszystko podchodzi jej do gardła i chce już teraz w tym momencie wrócić do swoich zasad i skończyć na długo z takimi cheat day'ami.
Dzisiaj też było trochę sportu. Wiem, że i tak powinnam więcej poćwiczyc po takim bilansie, ale wszystko co lubię robić już zrobiłam (prócz pływania, bo nie pójdę nad zalew bo tam ludzie). Zrobiłam 13 km na rowerze (jadąc 16km/h)i godzinę na trampolinie. I na wieczór Senes.
*A teraz z innej beczki. Co u mnie?
Widziałam się w piatek wieczorem z Kamilem. I tak 30 minut stał koło mojego podwórka zanim się ogarnę... Dużo gadaliśmy.Mówił, że na Gminne Dni wpadnie z całą ekipą z Siedlec i okolic. Że przyjadą kilkoma samochodami. Ale on musi to jeszcze wszystko ogarnąć, znalezc kierowce, zrobić wolne w pracy itd. Ogólnie mówił, że musi przywiezc wódkę i wpaść z kolegami na moją chatę z rodzicami się zapoznać... Nie wiem czy to na prawdę zrobi. Czy tylko tak gada a w ogóle nie przyjedzie, bo wymyśli jakieś problemy. Zauważyłam też, że zbliżył się do mnie. Staliśmy z tyłu samochodu. On opierał się o bagażnik i przyciagnął mnie do siebie by móc mnie przytulić. To słodkie. Wcześniej traktował mnie bardziej na dystans. A teraz sam mnie pocałuje, przytuli. Ale nadal mam jakieś wątpliwości, nie jestem w 100-stuprocentach przekonana do tego co on mówi. Ogólnie jest wiarygodny w swojej wypowiedzi, i będąc sam na sam wierzę mu. Ale gdy wrócę do domu obawy jakieś się pojawiają, że mam zamydlone oczy i cały czas jestem oszukiwana i nawet nie wiem o tym.Pięknie by było jakby na prawdę wszedł do mojego domu przywitał się z rodzicami, wypił kielona a ja bym mogła w końcu poznać jego znajomych. :) To jest jedno z moich marzeń. Iść na tą imprezę wszyscy razem. Ja moja kochana S. mój Kamil i jego kumple ;) I wszystkim tam pokazać kto rządzi.
Bilans: 2500 kcal / maks. 1000 kcal
Spalone:ok.minimum -550 kcal
Jutro planuję zjeść rano owsiankę z 1/2 banana, kawa z cukrem. Kanapkę na II śniadanie i tyle. Wyjdzie mi bilans ok. 400 kcal (muszę coś zjeść bo mam praktyki, wtorek tak samo.)A od środy do piątku zaplanuję 3 dniową małokaloryczną dietę. Tak myślę nad jednym posiłkiem do maks 150 kcal. A w sobotę i niedzielę głodówka. Co myślicie? Czy może przeprowadzić 3 dni "diety owsianej"? 3 miseczki owsianki dziennie przez 3 dni. A sobota "dieta jabłkowa" a w niedzielę Detox (głodówka) bo to będzie 1 z najważniejszych dni :)*26 czerwiec
Doradzcie mi co robic? Tydzień by zrzucić te 2.5-3 kg.


zawsze mnie ciekawiły efekty diety wsianej, plan jest super!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki :* Będę wpadać ;)
/BlackRoseLady
Nie potrafisz poprostu przestac? To chyba z toba pisalam gdzie gadalas na pewna dziewczyne ze niby tyle je i wgl ze nie zdrowo, ze co to za dieta. Sama tez tak uwazam jednak czytam twoj post i sama takie samo g*wno odwalasz. Odchudzanie z Ana to nie tylko kalorie, mowienie sobie ze to cheat day, bo sie wyszlo z kaloriami ponad 1500 ponad limit ,a jak kasy za duzo w portfelu to chipsy.. Ana polega na byciu perfekcyjna, silnej woli i trwaniu w tym co sie postanawia. Musisz chyba mocno popracowac nad mowieniem 'nie' nie tylko do siebie ale i do innych.. Ja np nie wyobrazam sobie zeby ktos namawial mnie do zjedzenia/wypicia czegos. Bede mowic nie do momentu az sie odwwali i da mi spokoj. Nikt oprocz mnie nie bedzie decydowac o tym co jem...
OdpowiedzUsuńCheat day się mało sprawdza bo raczej w dietach i trzymaniu wagi chodzi o nawyki a taki cheat day wszystko niszczy...Przecież możemy się opychać czym chcemy tylko nie będziemy nigdy chude a wręcz odwrotnie :< 2-3 kg w tydzień to dużo, ale jeśli poleci też woda to wykonalne :D Mi słabo idą takie diety więc Ci nie mogę nic doradzić :( Jedyne co na mnie działa to jeść najmniej jak się da aż do końca dnia i tak jak najdłużej...Jeśli jakiś dzień Ci szczególnie dobrze idzie to po prostu go powtórz ten następny tydzień. To chyba jedyna rada jaką mogę Ci dać. Może się przyda :) Pozdrówki :*
OdpowiedzUsuń