GRY

wtorek, 12 lipca 2016

"Ale cho­ciaż ko­lana twar­de, psychi­ka wy­mięka z czasem..."

A co ro­bię gdy psychi­ka wy­siada? 
- de­lek­tuję sie wspom­nieniami tych dob­rych dni , które już daw­no stra­ciły datę ważności. 
Tak ciężko jest mi bez niego.- On jest moim natchnieniem, daje sens do życia. Nie daję rady bez niego. Nie słyszę pochwał, nie widuję zachwytu w jego oczach. Staję się niczym i nikim. Nic nie warta osóbka, którą nikt się nie przejmuję. Tyje i tyje cały czas, bo została opuszczona. Robi na złość sobie by zabić tą pustkę czasową... Wie jak wygląda, ale nie martwi się tym, bo wie, że On tak szybko się nie zjawi to po co te starania? Cały czas ulega drugiej osobie, którą ma w środku. Drugi głos każe jej jeść, ciąć się. I po co? Jemu i tak to wszystko jedno. Po prostu to wiem. Widzę co się dzieje. Mówił niby, żeby tego nie robić bo go to denerwuje. Ale nie pocieszył mnie, nie powiedział miłego słowa- Nie martw się. Jak przyjadę to postaram się byś znowu była szczęśliwa. - Nic a nic. ZERO takich słów. Czystą prostotę słychać w jego głosie. Pytałam wczoraj, czy się widzimy - Kolega wziął auto i pojechał do Poznania. Aha spoko. Czyli rozumiem, że spotkamy się dopiero jak wezmie urlop, czyli kolejne 2-3 tyg czekania. On nie rozumie, że ja tu umieram. Nie mam nikogo innego, jestem zdana na niego. Nie umiem znalezc sobie kogoś innego. Było tyle innych, nie pasowali do mnie. Z Kamilem dogaduje się bardzo dobrze, w końcu go Kocham. Wiem to. Znamy się 5 miesięcy. Widzimy się co 2-3 tygodnie... Dla mnie to za długo. Nie powiedział mi, kim dla niego jestem. Czy jego dziewczyną, czy na razie się tylko spotykamy... Nie rozumiem go. Zakazuje mi z innymi kolegami się widywać i pracować jako kelnerka też. Niby "jestem jego" ale czasami, mam wrażenie, że jestem i tak i tak sama. Nie wiem jak sama sobie z samą sobą z moją chorą już psychiką poradzę. Nic mi się nie chcę. Chcę spotkać się z nim. Ale co z tego on i tak nie przyjedzie. Połowa lipca przede mną. Zostało 6 tygodni do końca. A potem? Ośrodek wychowawczy. Skąd mam mieć pewność, że on mnie nie zostawi? Nie przeżyję tej przerwy. On tym bardziej pewnie mnie sobie odpuści... poszuka kogoś bliżej siebie. Cóż pisałam mu, że zostanę zamknięta. Ale jak to on albo odpisuje co 20 minut albo wcale. Na spotkaniach jest inaczej.- Lepiej.

Bilans (jak narazie)

1 miseczka kalafiorowej 50 kcal
2 kromki chleba 150 kcal

Razem 200 

Ps. Wieczorem spodziewajcie się editu bilansu. Pewnie coś jeszcze dodam.





2 komentarze:

  1. Musisz z nim na ten porozmawiać. Powiedz mu, że nie widzisz jego starań, że koniec z wymówkami bo skoro jesteście w tym związku to dlaczego on nie traktuje go poważnie? Nie ma dla ciebie czasu, nie piszecie, nie rozmawiacie. Tak związek nie wygląda!

    Bilans jest baaaardzo dobry, a jeszcze lepiej byłoby gdyby się nie zmieniał! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. współczuję Ci, widać, że to toksyczny związek, a on Cię niszczy i nie warto zawracać sobie nim głowy, ale co zrobić, gdy serce nie słucha się rozumu? trzymaj się

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga