GRY

niedziela, 10 lipca 2016

Day 1# Chcę to wszystko naprawić... }i{

Hejka moje malutkie.
Zaczynam od dziś. W końcu się pozbierałam do kupy. Mam dużo energii i mega zapał do pracy. To wszystko dzięki Kamilowi.On daje mi tą siłę, tą miłość. Dzięki niemu chce żyć. Chcę chudnąć dla niego. Chcę być idealna przy nim. Bo na razie odczuwam lekki dyskomfort. Zawsze wyglądał lepiej ode mnie :) Za to go kocham. Nazywam go Księciem z Bajki. Bo dla mnie nim jest. Ja jestem brzydkim kaczątkiem, który wkrótce zamieni się w pięknego łabędzia. 
Od razu powiem Wam na starcie, że przytyłam. To wszystko przez moje urojenia o Kamilu, nie dawały mi spokoju. Odpuściłam dietę, opuściłam samą siebie.Nie wiedziałam, już kim jestem i po co jestem? Zaszłam już tak daleko- 67,5kg było raz na wadze. Teraz codziennie widzę te jebane 68,5-69.5kg wacha się. Ale nie to najważniejsze. Brzuszek o którym tak marzyłam, miałam przez chwilę bliski ideału, a teraz Gruba ze mnie świnia. :d Tak mi wstyd za moje lenistwo. Straciłam sens życia przez jakiś czas... ale staram się to naprawić. Muszę zacząć ćwiczyć, coś robić. Ale gdy jest pochmurno tracę wenę:( . Wtedy będę jadła po prostu malutko, tylko tyci. i wykonywała w domu jakieś krótkie ćwiczenia chociaż minimalnie.
Dzisiejszy bilans to 950 kcal. Niezły start jak na mnie.

Śniadanie: miseczka fasolki szparagowej z bułką tartą ok.200kcal
II śniadanie:2kanapki z serem i plastrem pomidora ok 270kcal
Lunch: talerz fasolki szparagowej z bułką tartą ok.200kcal
Obiad: omlet z 2 jaj z przyprawami, trochę ziemniaków, 1/2 pomidora z jog.natural.

Razem: 950 kcal

...
Mam ochotę ciąć się. Poczuć ten ból, a zarazem ulgę od wszystkich problemów. Wostatnich dniach dużo przeżyłam. Wczoraj umówiłam się z Kamilem. Przyjechał,czekałam na pkp. Ojciec mnie podrzucił i stał kawałek dalej w bmw. Kiedy Kamil przyjechał ojciec wyjechał mu drogę.Kamil się przestraszył, nie wiedział kim jest ten facet. Zaczął uciekać swoim autem a mój ojciec go próbował dogonić. Po prostu chciał go poznać. Zle to rozegrałam po prostu, to moja wina. Pisałam pozniej esy do Kamila. Nie mogłam zasnąc. Przysnęłam na godzine, po czym Kamil mi odpisał. Był zły na mnie, a ja na Siebie. Zadzwonił do mnie o 4 rano rozmawialiśmy całą godzine o wszystkim. Wybaczył mi, ze względu na to że mu zależy. Obiecałam, że nigdy wiecej go tak nie wystraszę. Mówił ze o mało nie doszło do wypadku. Tak mi wstyd i głupio.... Pisałam mu, że potnę się. On zabrania mi to robić i powiedział że go to zdenerwowało. Ale ja potrzebuję tego. Zrobię to. Choć trzy kreski... uzależniona jestem od tego. Przepraszam. Jestem grubą swinią. Jego świnką... 

Ps. polecam wam komedię Gladiator w spódnicy- ja jestem główną bohaterką "Świniwarta."


 

2 komentarze:

  1. Bilans poniżej 1000 więc jest dobrze ;) Trzymaj się chudo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Poniżej 1000 jest super :* Dasz rade! Dla Kamila i dla siebie przede wszystkim. Będzie z ciebie najpiękniejszy łabędź na ziemi ;)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga