Dzisiaj miałam kolejny dzień praktyk (jutro szkoła :/). Dzień mi zleciał szybko, spotkałam się z Miśkiem i narobiłam mu wielkiej ochoty i mu odmówiłam hehe :D Tak na złość chciałam mu to zrobić, żeby pośmiać się z tej sytuacji ^^ :* Siedziałam mu na kolanach i delikatnie poruszałam sie w przód i w tył łapiąc kosmyki włosów i puszczając mu oczka :P Heh, błagał mnie bym przestała lub bym dała się skusić pójść na spacer:) Ale powiedziałam, że nie i koniec ;D miałam za niedługo pociąg, poza tym nie byłam jakoś rozpalona xD nie miałam większej ochoty. Myślałam tylko o Tym, jak bardzo widać mi brzuch w obcisłej bluzce siedząc wciągałam go xD beka. Ech, czemu te odchudzanie nie przychodzi tak szybko jak tycie? Ale nie poddam się. Nie będę patrzeć na siebie tylko będę z każdym dniem szła do przodu a na efekty poczekam do lata i wtedy spojrzę 1 raz w lustro :* . Mam nadzieję, że waga mnie nie zawiedzie chcę minimum 66 kg . Wtedy (nie będę chudzinka to proste) ale będę w miarę 'przeciętna' czyli nie najchudsza, ale też i nie gruba. Irytuje mnie fakt, że mój własny chłopak jest ode mnie milion razy chudszy. Płaski brzuch, wystające kości biodrowe, lekko zarysowane obojczyki, chude długie nogi i takie maleńkie ma dłonie, a jest wysoki i typowy dres. :D A ręce ma lepsze od nie jednej kobiety. Po prostu nie robi przy ciężkiej pracy, aktualnie bezrobocie. -.- Ale szuka. Starałam się dzisiaj jeść w miarę jak normalny człowiek. Po bilansie można stwierdzić, że mało tego nie było, lecz jak widzicie kaloryczność jest w miarę okej:* jak na motylka. Mogło być lepiej, tak pomyślałam dopiero, że 1 kanapka mniej i by było -160 kcal jeszcze, czyli 693 ! Było by bardzo spoko. A tak oceniam dzisiejszy dzień diety 4/5 gwiazdek w skali Motylkowej. :)
~ Bilans ~
Śniadanie 7:00 2 jajka smażone na łyżce oleju, pół pomidora, kromka chleba z masłem
II śniadanie/obiad 11.00 kawa z 2 łyżeczkami cukru, 2 kromki chleba, masło, 2 plasterki sera
Kolacja 20:30 talarki ziemniaczane pół małego talerzyka, 2 ogórki kiszone
Razem: ok. 853 kcal
A teraz czas na najlepszą część (według mnie) Thinspo :*

Już któryś raz z rzędu do ciebie wchodzę i mam ochotę wyjść, bo mnie zazdrość ściska jak opisujesz swoją relację z chłopakiem, że cię akceptuje i jesteście na tyle blisko że macie odwagę na seks xD Ale zebrałam się i komentuję, nareszcie. Bilans cudny, idzie ci coraz lepiej :) A inspiracje jak zwykle cudowne. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńNajlepsza jest ta druga według mnie. A nie myślałaś, żeby nie jeść tak późno? Bo nie zdążasz tyle spalić. Nie to, że dużo zjadłaś wtedy, ale takie przyzwyczajenie. Trzymaj się ciepło 😘
OdpowiedzUsuńFajnie, że masz takiego chłopaka. Przynajmniej masz chodzącą motywację, też bym taką chciała. Jaka z Ciebie wrednota, tak żartować sobie ze swojego chłopaka? No,no,no nie ładnie ;). Bilansik moim zdaniem jest świetny. Trzymam za Ciebie kciuki i oby tak dalej.
OdpowiedzUsuńFajnie, że masz takiego chłopaka. Przynajmniej masz chodzącą motywację, też bym taką chciała. Jaka z Ciebie wrednota, tak żartować sobie ze swojego chłopaka? No,no,no nie ładnie ;). Bilansik moim zdaniem jest świetny. Trzymam za Ciebie kciuki i oby tak dalej.
OdpowiedzUsuńBilans mimo kanapki jest ładny:)
OdpowiedzUsuńDo wakacji na pewno osiągniesz swój cel.
Trzymaj się chudo :*
Właśnie znalazłam Twojego bloga (jestem nowa) i jestem pod wrażeniem, jak wiele mamy ze sobą wspólnego- ja 17 urodziny będę miała 6 lipca, chcę do tego czasu osiągnąć choć częściowo mój cel, i też mieszkam na wsi. Zazdroszczę Ci że w ogóle masz swojego Miśka :) Trzymaj się chudo!
OdpowiedzUsuńKochana masz śliczny ,malutki bilans-Uważaj na siebie !:* Uda Ci się osiągnąć cel na 100% ,wierzę w Ciebie . Powodzenia:) Trzymaj się CHUDO<3
OdpowiedzUsuńcoraz mniejsze te bilanse, super ;*
OdpowiedzUsuńJejku! Świetnie, że masz kogoś takiego jak Twój chłopak, trzymaj go przy sobie mocno i nie puszczaj! :) Bilans oki niedługo osiągniesz swój cel :) Powodzenia <3
OdpowiedzUsuń