Wczoraj wstydziłam się napisać notkę.Na początku było dobrze 1200 kcal i już miałam zamiar napisać Wam to, gdy cała rodzina wyszła na dwór, a 1m ode mnie stał stół z tacką ciasta i ciastek i zapach z kuchni knedli z soczewicą (takie duże pyzy w kształcie ziemniaka z soczewicą)i gołąbków. Więc tak, zjadłam gołąbka, 2 knedle ze 3 kawałki ciasta i z 7 sztuk ciastek kruchych. I załamka... bilans wyniósł z 1500-1600 kcal i już wstyd się chwalić bo nie ma czym ;) Ale obiecałam sobie, że ukaram swoje łakomstwo i następnego dnia (czyli dzisiaj) nie zjem żadnego świństwa (ziemniaki, mięso, jakieś inne potrawy). Przez cały dzień zjadłam kromkę chleba z masłem i plastrem sera, sok z jabłek (robiony w sokowirówce) i mus z jabłek (blender). Bilans wyniósł coś koło 500 przeczuwam, żeby nie skłamać. :* Ćwiczenia jakie dziś wykonałam to nw czy seks można zaliczyć ha ha :p bo to mój chłopak się ruszał nie ja xd i tyle co 8 h na praktykach przy autach spędziłam. :) Więc tak dzisiejszy mój dzień wyglądał. Wróciłam do domu na 19.30. Od razu pierwszy obraz jaki rzucił mi się w oczy patelnia z moimi kopytkami podsmażane (mama mi obiad zostawiła). Omg, powstrzymałam się na szczęście, bo jak spojrzałam w patelnie to stwierdziłam, że szkoda na to mojego wyglądu na jakieś kopytka... najem się jak świnia a potem położę się brzuchem do góry. O nie! Pójdę spać, z myślą że mam pusty żołądek czysty umysł jestem lekka :) :* Jeszcze tylko gorąca herbata bez cukru na noc i luli pa:)
Bilans:
Śniadanie o 11:00- średnia kromka chleba 70kcal, masło 30 kcal, plaster seropodobny 60 kcal, kawa z cukrem 40 kcal, sok z jabłek 200 ml 100 kcal.
kolacja o 19.30- mus z jabłek 200ml 100 kcal, jabłko 50 kcal
razem: 450 kcal :*






Chmmm... Późno jesz tą kolację. Ja jem w jednym posiłku(obiad,bo rodzice się lampią), bo wtedy masz wrażenie, że dużo zjadłaś i nie jesz całego, bo przecież aż tak dużo nie dasz rady! I ogółem wygodniej, bo potem nie babrzesz się w jedzeniu 😜
OdpowiedzUsuńPięknie dziś Ci poszło, zapomnij o wczoraj ;) trzymaj się ;*
OdpowiedzUsuńGratuluje siły i samokontroli dzisiaj i tego, że udało się wykonać zamierzony plan żywieniowy. Super bilansik. I jeszcze te wspaniałe zdjęcia. Trzymaj się chudo.
OdpowiedzUsuńKochana nie wliczaj picia do bilansu-to bez sensu. Cieszę się ,że już dzisiaj Ci się udało ,że się nie poddałaś! Powodzenia :* Trzymaj się CHUDO<3
OdpowiedzUsuńŚliczny bilans
OdpowiedzUsuńDobrze, że chociaż ,,odpokutowałaś" wczorajszy wybryk.
Trzymaj się