GRY

poniedziałek, 23 maja 2016

Wiem teraz, że to D. kocham, bilans.

Witam moje maleństwa.
Dzisiaj chcę wrócić do tematu z ostatniej notki. Zacznę od samego początku bo tak będzie najlepiej...
Wybaczyłam dla P. I zgodziłam się z nim spotkać. O 16.20 (parę) miałam pociąg do miasta.Czekał już na mnie przed pkp. Podeszłam do niego przywitać się. Poszliśmy pod stary budynek obok pkp. Usiedliśmy na murku. Zaczął mnie przepraszać i w ogóle mówić, że na prawdę mnie kocha i planuje już wynająć stancję byśmy razem zamieszkali. Moje pierwsze uczucia gdy to powiedział były takie: zdenerwowanie, znudzenie, smutek. A już mówię dlaczego tak się czułam... Po pierwsze, Zdenerwowanie. Dlaczego? Bo irytowały mnie jego plany, nie chciałam tego! Znudzenie? Dość miałam słuchać tego jak mi wyznaje miłość. Smutek? Bo zrozumiałam, że go nie kocham i jednak nie chcę z nim być. Opowiem co było dalej...
Te wszystkie emocje nasiliły się, gdy zadzwonił do mnie dawno nie widziany "przyjaciel"- D., 3 tygodnie się nie widzieliśmy, od ostatniego spotkania zdążyłam zapomnieć i znowu wrócić do "normalnej" Siebie tzn. Ja, która się nie przejmuje i jest imprezowiczką. Zadzwonił on... pierwsze jego słowa?- Z kim tam jesteś? Moja pierwsza myśl i uczucie- Strach (miałam wtedy przyspieszone bicie, dobrze że P. nie wyczuł tego a przytulał się do piersi. A pierwsza myśl była taka: Co mam mu powiedzieć? I powiedziałam prawdę "Jestem z chłopakiem" On na to "co takiego?" ja "no jestem z chłopakiem". On "O w końcu go poznam"... Zamurowała mnie ta odpowiedz. Bo z D. miałam dużo spędzonych chwil, dużo rozmów, uczucie nas łączyło i łączy do tej pory (ale to potem opiszę o co kaman). Ale nie możemy być razem z D., on ma 2 dzieci mieszka "przymusowo" z dziewczyną, z którą praktycznie mija się w domu... nawet śpią oddzielnie. Jest ode mnie starszy o 8lat, ale ja na prawdę tego nie widzę! Nie wygląda na tyle, na maks 22. Ale wróćmy do tematu... Kolejne jego słowa były takie "Będę z Klakierem i Łukaszem" (bracia). Ja na to, że "ok spoko". P. nie chciał iść, był zazdrosny. Mówił, że wolałby ze mną posiedzieć tylko, i iść na spacer (wiadomo w jakich celach). Ale go wyciągnęłam. Klakier zna się z P. podali sobie rękę, ja przytulałam się na powitanie z Klakierem i z D. (tak mi głupio było z P. przychodzic). Pogadaliśmy wszyscy, D. usiadł dalej na schodkach na tel siedział. Gdy stał na wprost mnie uśmiechnął się do mnie (bo zobaczył mnie w okularach ;)). W końcu musiał nadejść ten czas, że musieli jechać. Moje kolejne uczucie- Złość!!! I głęboki żal. Dlaczego? Bo musiałam zostać z P. jeszcze z 30 min, i czekać na pociąg. A głęboki żal, bo nie mogłam jechać z nimi , czułam takie ciężkie łańcuchy które mnie trzymały i ciągnęły w tył zwrot... :( Ale w końcu nadjechał pociąg i wsiadłam do wagonu. Jadąc już miałam okropne myśli, depresja przejęła mój umysł. Napisałam esa do D.: "MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE JESTEŚ ZŁY?" , "NADAL COŚ CZUJĘ DO CIEBIE, TĘSKNIE ZA TOBĄ. CHCĘ CIĘ PRZYTULIĆ. JA JEGO NIE KOCHAM. CHCĘ CIEBIE". Sms od niego: "KIEDY CHCESZ SIĘ SPOTKAĆ? DZIŚ?" JA NA TO" TAK CHCĘ DZISIAJ. ALE TY PEWNIE NIE MASZ ZA DUŻO PALIWA, I NIE PRZYJEDZIESZ DO MNIE..." (mieszka 30 km ode mnie). On "NO KASA MI SIE JUZ KONCZY." Myślałam tak czy sama nie wpaść na stopa na miasto , i z powrotem też... aby tylko móc się z nim po tak długiej rozłące zobaczyć. Ale pomyślałam, że już za pózno (było po 20). I Tak zaczęłam mu pisać, że mam doła, że przykro mi jest. Że chyba kocham, że chciałabym go znów zobaczyć. Po czym poszłam spać. Miałam piękny sen... z NIM! <3 zapamiętam go do końca życia ! :* Śniło mi się, że byłam przetrzymywana na podwórku przez jakichś 3 gości. Próbowałam uciec, ale w bramce stanął jeden z nich. Poprosiłam by dał mi chociaż do osoby 1 zadzwonić (oczywiście do D.). W tel usłyszałam sekretarkę automat. która mówiła, że właściciel tego numeru został zatrzymany bo spowodował wypadek". Wtedy o mało nie zaczęłam płakać... Kolejno pojawiłam się na jakimś innym podwórku. Byłam Ja, D:* i jego koledzy. W tle grała muzyka disco polo, było to upalne lato i miałam długie rozpuszczone włosy! (miałam kiedyś takie). W śnie mówiłam, mu że cieszę się, że On żyje i go przytuliłam. Zaczęliśmy się całować. W śnie wynikało, że Ci koledzy zapłacili kaucję za niego. Tak się cieszyłam...
Obudziłam się po tym wszystkim szybko ubrałam się zjadłam serek wiejski i myk na pociąg. Nagle dostałam esa od D ! :D Napisał, czy będę na mieście. Zadzwoniłam do niego, wytłumaczyłam, że mam praktyki i nie zwolnię się. Na praktykach przesiedziałam do 16. Dostałam esa kolejnego od D. "o 17 będę ogarnij mi się gdzieś po praktykach Niunia".Kolejny es od niego "Idę się kąpać dobrze mi się tam szykuj bo mam taką chcicę na gabi (cipka xd) ze lepiej nie bede mówił". Oczywiście moja 1 myśl i tak nic nie będzie :) Bo nie mam zamiaru tak na dzień dobry uprawiać z nim seks. Chciałam go zobaczyć i móc spędzić z nim czas. Czekałam na murku obok pkp (wtedy napisałam esy do P. że nie kocham go jednak i nie chce byc w związku). Przyjechał D. (tak się cykałam, bo byłam totalnie bez make-upu.) Ale było dobrze, nadal mu sie podobałam. Pojechaliśmy na łąkę nie daleko lasu. Dowiedziałam się od niego, że troche jest o mnie zazdrosny i pytał czy podczas 3 tyg. przerwy w naszych spotkaniach miałam seks z innym. Odpowiedziałam, mu że Tak. (bałam się tej odpowiedzi). Wyjawił mi, że nie wie czemu ale zawstydza się przy mnie. Ja mu odparłam to samo. (bo to prawda. nie potrafię mu spojrzeć w oczy, ma takie piękne zielone). W końcu trochę się przełamałam- pomyślałam: kurde! tyle się znamy. A boję sie go dotknąć! Przecież on chce tego. Przytuliłam go, objął mnie jedną ręką (siedział na otwartym bagażniku od auta). Ale czułam lęk przed pocałowaniem go, a wcześniej nie sprawiało mi to problemu. Może dlatego, że tak mocnego uczucia jeszcze do niego nie pajałam? Opowiedział mi, że przez wczorajsze esy i wyznania, miał juz zamiar przyjechać, ale napisałam wtedy, że idę spać. Tak bardzo go kocham, jest wstanie mi się poświęcić, broni mnie i pomaga. :) Uwielbiam jego charakter, jest stanowczy, poważny (czasem umie zażartować:wtedy ma taki słodki uśmiech i oczy).- To jest typ, którego kocham. A P.- był za dziecinny. To nie dla mnie... 
D. wstydzi się mówic o uczuciach, a jak mówi, to szczerze. Słodko zdrabnia moje imię;) Miśka, Misia. :) Kocham go w całości. Ale ten jeden kłopot- Dzieci, kobieta... Choć kiedyś wspominał mi o tym co by było jakbyśmy byli razem? Czy chciałabym.
Tak stojąc nad nim zaczęłam kokietować bioderkami (miałam krótkie spodenki i odkryty brzuch) przytulałam go. Zaproponował mi, żeby iść się pokochać. Zaczęłam się wymigiwać, odmówiłam. (po prostu wiem, że w takim stanie jakim był ( po zwale- po rysowaniu) nie drgnął by mu tam... Po drugie powiedziałam mu, że nie chce by każde spotkanie tym się kończyło , że seks nie jest najważniejszy. W samochodzie powiedział mi 1 rzecz, która mnie dobiła :"Narobiłaś mi ochoty, (ćos tam ze to specjalnie robię mu), i czy nie mozemy zostac ZNAJOMYMI? (!!!!)" - Ał. to zabolało w chuj. - Odpowiedziałam oczywiście z kamienną twarzą, że możemy. Choć w sercu czułam kłucie i zwolnione bicie serca.... Po dłużej chwili powiedział "Miśka masz rację, seks nie jest najważniejszy"... Gdy tak patrzyłam się w oddal przez okno, miałam różne myśli. W końcu D. powedział "już znowu humor straciłaś? Przepraszam, nie bierz tego do siebie". Podwiózł mnie pod pkp. I dodał tyle, że spiszemy się do następnego spotkania (a będzie ono za tydzień jakiś, kiedy hajs wezmę i dorzucę mu na wahę, to po świrujemy trochę, moze porysujemy razem). 
I DOTARŁO TO W KOŃCU DO MNIE, ŻE NIE MOGĘ BEZ NIEGO ŻYĆ! ZA KAŻDYM RAZEM GDY PRÓBUJE ZAKOŃCZYĆ NASZĄ ZNAJOMOŚĆ BO MNIE BOLI , ŻE RZADKO MA DLA MNIE CZAS I WGL, ZNOWU CIĄGNIE MNIE DO NIEGO... NWM. MOŻE JESTEŚMY SOBIE PRZEZNACZENI.... :( <3

Wczorajszy bilans: ZAWALIŁAM- koło 1800 kcal (depresje miałam)
Dzisiejszy bilans: 780-800 kcal. :)






1 komentarz:

  1. Troszku się zdążyłam zgubić, ale tylko na początku. Przeżywasz bardzo tą sprawę z D. i to normalne. Najbardziej nienawidzę uczucia, że nie wiem na czym stoję. A możliwe, że wasze stosunki się ozięblą po tym, jak mu odmówiłaś? Nie znam go i nie wiem. Zależy mu na Tobie bardzo? A co on sądzi o tej różnicy 8 lat?
    I niech ten P. się jebie, dobrze mu tak. Trzymaj się i spróbuj nie 'zagryzać' depresji😉

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga